A co mi tam Buenos Aires...
 Oceń wpis
   

 

Pisałem już jakiś czas temu, że dzieki mozliwości jakie daje nam telefon, Skype i inne komunikacjne zdobycze techniki, coach może pracować tam, gdzie chce i może wybierać sobie miejsce do przebywania czy nawet życia tam, gdzie mu się podoba. Nie przeprowadza się za pracą w nie koniecznie interesujące go miejsca... Dzisiaj akurat mam bardzo dobry przykład potwierdzający tą tezę, więc go nie omieszkam przytoczyć.

Prowadziłem dzisiaj 2 sesje coachingowe. Jedną przez Skype z Warszawą, a jedną na żywo, tu gdzie jestem, czyli w Sao Paulo, Brazylia :) Drugi koniec świata - i się da. Sprawdzone! :)

Tradycyjnie odwołując się do filmów - w filmie Asterix i Obelix kontra Kleopatra jest taki moment, kiedy ma się wydarzyć drastyczna scena i nagle pojawia się plansza n której napisane jest co następuje: "Aby uniknąć drastycznyh scen, nadamy teraz materiał o Languście..." i włącza się film o Languście "...Langusta żywi się...". Ponieważ tutaj jest prawie 19:00, ale w Polsce i w moim organiźmie już 24:00, więc zaczynam odczuwać skutki jetlag'a. Nie będzie wiec więcej o coachingu. Napiszę ciut o Sao Paulo :)

Znalazłem się tutaj dzięki zaproszeniu przez firmę Business Today International, która zajmuje się prowadzeniem opartych na planszach symulacji bizesowych. Mam wystąpić jako co-trener podczas 3-dniowej symulacji dotyczącej wywierania znaczącego wpływu na firmowy P&L dla brazylijskiego oddziału firmy Reckitt Benckiser. Dziękuję Ci, Alex za zaproszenie :) 

Sao Paulo leży jakieś 80 km od wybrzeża w górzystym terenie. Porusza się po nim jak po San Francisco. Mówi się o nim wiele, międz innymi, że to Nowy York Am. Południowej - potwierdzam. Betonowa dżungla i wieżowce po horyzont niezależnie z jakiej wysokości osiągalnej w tym mieście :)

 Mówi się, że Sao Paulo nie leży w Brazylii, bo jest dużo lepiej rozwnięte i jest o wiele bogatsze od reszty kraju. To centrum ekonomii i finansów Brazylii. Mieszka tutaj 12 milionów ludzi w samym mieście i blisko 20 milionów w aglomeracji! Mimo tego, że podobno jest takie bogate, oczywiście widać ogromny dysonans pomiędzy ulicami ze sklepami typu Prada, Louis Vitton, Armani, salonami Bentleya, Lamborgini czy Astona Martina, a bezdomnymi śpiącymi na chodnikach i slumsowatymi budynkami w wielu częściach miasta. Jest jednak pięknie, inaczej niż wszędzie, egzotycznie. Ludzie uśmiechnięci i wyluzowani. Zwiedzając park Ibirapuera miałem wrażenie, że połowa mieszkańców przyszła tam w południe pobiegać.

27 stopni celsiusza, wilgotność 90%, gorąco jak diabli, a oni biegają :)  Kuchnia Brazylijska natomiast, to przede wszystkim przepyszna wołowina podawana prosto z ognia na szpadach i cięta ostrym nożem na talerze. W życiu nie jadłem tak pysznego rumsztyku i innych kawałków mięska. Najlepsza restauracja podjąca jedzenie na zasadzie płać i jedz ile chcesz to Fogo de Chao. Za 88 $R (1$R = 1,8PLN) bez napojów. Miałem szczęście zostać tam zaproszonym - nektar i ambrozja dla podniebienia. Miałem informacj, że jest też najdroższa, ale w Pizza Hut za dużą pizzę płaci się 50 $R, a rzeczywiście najdroższa kosztuje za wstep od ooby 800 $R! Jednymsłowem - drogo...

Nie wygląda to wszystko tak niebezpiecznie, jak krążą na ten temat legendy, ale należy wystrzegać się ciemnych uliczek po zmroku i niektórych dzielnic. Zgubić się jest łatwo. Piekielnie łatwo. Dlaczego ? Bo na pytanie "Do you speak English ?" każdy zaczepiony przechodzień, policjant czy pracownik sklepu patrzy się na Ciebie i jedynie uśmiecha, kompletnie nie wiedząc o czym do niego mówimy... Po Portugalsku "Fala Ingles ?" nic nie zmienia, bo usłyszymy tylko "Nao", czyli nie :)))

Mozna zobić sobie wycieczę po mieście na rózne sposoby. Są firmy, które każdego dnia proponują inne atrakcje - zwiedzanie miejsc historycznych, wycieczka na zakupy do Japanese Town gdzie mozna dostać chińskie produkty z cyklu "prawie jak...", Sao Paulo Nocą itp. Wciągu dnia można też udać się po prostu do metra i tam za darmo dostajemy przewodnika, który pokazuje nam kilka miejsć w miecie, jedynie musimy się poruszać metrem :) Klasa średnia żyje w 27-30 piętrowych apartamentowcach, chronionych dzień i noc przez uzbrojonych strażników, a klasa wyższa ma do wyboru również domy i wille rozsiane po Sao Paulo, np. na Morumbi Hill z któreg rozciąga się przepiękna panorama miasta.

W mieście znajdzeicie teżnajwiększą katedrę w Ameryce Południowej, tzw. Se Cathedral, położona na Placu Św. Pawła. Naprawdę monumentalna budowla w stylu gotyckim. Sklepienia są tak wysoko, że aż  się kręci w głowie. JEdyny "Wtręt"w gotyk to motywy brazylijskich zwierąt i owoców na kolumnach.Plac przy katedrze okalają palmy rodem jak te z Florydy. W poblizu jest też stary bank centralny, ratusz i najstarszy budynek w mieście, gdzie mieścił sie kośció Jezuitw i pierwsza administracja miejsca oraz szpital. Na lacu Św. Pawła jest te tzw. punkt zerowy określający kierunki świata i poszczególnych miast i regionów Bazylii. Stąd mierzy ię wszystkie kilometry. Woół pełno biednych luzi i dość niebezpiecznie. Ja poruszałem się z wycieczką z hotelu z ochroniarzem na stanie, który skutecznie odstraszał potencjalnie zinteresowanych oskubaniem turystów.

W pobliżu najstarszego budynku w mieście brazylijczycy postawili elektroniczny licznik, który odlicza ile podatkw zapłacili w danym roku. NA maj stan wynosił ponad 480 miliardów $R i cały czas bił z taka prędkością, że gdyby to był zegarek, to możnaby go wykorzystać jako wentlatr...

Najwyższy budynek w Sao Paulo i Am. Południowej  natomiast lezy w okolicy NArodowego Teatru i wcale nie wygląda na wysoki, bo akurat leży w niecce i na tle innych budynków wygląda na równy a może nawet niższy :) Wg relacji pani przewodnik, ma 157 metrów wysokości.

Sao Paulo czeka na Was :)

Jeżeli będziecie mieli przynajmniej 2 dni więcej, to zdecydowanie polecamprzelot do pobliskiego (400 km) Ri de Janeiro. Samolot w 1 stronę to 10 dolarów USA i 40 minut lotu. Tam jednak ochrona juz obowiązkowa.

Komentarze (1)
Dlaczego lepiej dawać niż brać. Efektywność coachingu i Unia...
Najnowsze komentarze
2012-05-09 13:19
Błażej Kolejny ;):
Modele coachingowe - cz.1 z 2
W określaniu celów, S w akronimie SMART oznacza Simple - prosty (wyrażony w prostym,[...]
2012-03-16 16:58
Ł.Wieczorek:
Coaching blog - powrót Wieczorka
Cóż, życie....robię co mogę. Pocieszam się tym, że robię dla coachingu wiele dobrego w inny[...]
2012-03-07 19:09
Piotr Rygorowicz:
Pytania odkrywające i rozbrajające ograniczające przekonania
Człowiek jest jak książka (autorem jest życie). Tylko on sam "siebie" nie przeczytał. Jeśli[...]
O mnie
Łukasz Wieczorek
Na stałe związany z Instytutem Rozwoju Biznesu gdzie pełni rolę Dyrektora ds. Rozwoju. Praktyk biznesu, ponad 10 lat w międzynarodowych korporacjach, wieloletni dyrektor sprzedaży i menedżer, uczeń Gerarda O'Donovana, coach, mąż i ojciec, zapaleniec. Zawsze do usług... lwieczorek@irb.pl
Archiwum
Rok 2011
Rok 2010