2010-06-09 16:20
Jak coachowie docierają do naszych prawdziwych, ukrytych wewnątrz wartości i jak to robią?
Używają narzędzi nazywanych modelami coachingowymi. Pozwólcie, że dam Wam przykład takiego modelu, który w Noble Manhattan nazywamy T.G.R.O.W. Model też czasami określany jest jako I.G.R.O.W., albo po prostu G.R.O.W. Jest to najpopularniejszy model coachingowy na świecie i można go stosować ogólnie, czyli w każdej sytuacji i do każdego problemu bądź celu. Litery w słowie (I.)T.G.R.O.W. mają swoje znaczenia i tak:
I – issue, czyli problem lub T – topic, czyli temat
G – goal, czyli cel
R – reality, czyli rzeczywistość
O – options, czyli opcje
W – way forward, czyli krok naprzód (plan działania)
(I) lub T - problem lub temat
Dotyczy tego czego będzie dotyczyła sesja coachingowa: zdrowia, pieniędzy, rodziny, kariery, finansów, emerytury, podróży, dzieci, seksu, rozwoju firmy itd. Niezależnie od tego czy mówimy o problemie, czy o celu do osiągnięcia, zawsze zaczynamy od jego określenia w taki sposób, aby był SMARTny, czyli szczegółowy, mierzalny, osiągalny, istotny i terminowy. Od jakiegoś czasu funkcjonuje nawet rozbudowana forma tej zasady, czyli SMART+ ER, gdzie dodano jeszcze E – ekscytujący i R (recorded) – zapisany. Kiedy więc przychodzi do nas Klient i zapytany o czym chciałby porozmawiać podczas sesji otrzymujemy odpowiedź – „chciałbym być bardziej szczęśliwy”, to jest to nasz temat, ale trzeba go przekonstruować razem z Klientem w formułę SMART lub SMARTER.
Przykładowe pytania:
G – cel
Pozwólcie, że zapytam. Jak wielu z Was było kiedykolwiek w życiu na wakacjach ? Choćby na niewielkim i krótkim urlopie, chociaż jeden dzień ? Śmiem zaryzykować, że wszyscy… Popatrzmy więc jak to się odbywa w moim przypadku, kiedy mm jechać na wakacje. Na samym początku wpada mi więc do głowy ten genialny pomysł, żeby pojechać na wczasy. Idę wic z tą sprawą do swojej kochanej żony i pytam – Kochanie, może pojechalibyśmy gdzieś na wakacje ? co Ty na to ? Za oknem jak zwykle pada i zimno, dawno nie byliśmy nigdzie, pracujemy ciężko… należy nam się też coś od życia, prawda ? I zaczynamy prowadzić tą dyskusję. Zastanawiamy się nad tym czy zostajemy w kraju, czy może jedziemy za granicę. Samochodem, czy samolotem ? W góry, czy nad morze ? Prawda ? Dalej, myślimy jak to sfinansować, czy z bieżących środków, czy może kartą kredytową, a może pożyczka lub jakaś lokata do rozwiązania, zastanawiamy się nad terminem, który pasowałby nam wszystkim. Dzieci mamy w wieku przed szkolnym, wic nie ma problemu z dostosowaniem się do Nich czasowo. I zaczynamy snuć i konkretyzować ten nasz wyjazd, a gdzieś tam we środku zaczyna nam się robić ciepło. Od tej chwili, kiedy tylko przechodzę koło jakiegoś biura podróży, to wchodzę, łapię ile się da katalogów i znoszę ich na kilogramy do domu i jak już uzbiera się wystarczający stos na stole, to robimy z zona dzbanek kawy i siadamy przy stole i przeglądamy te katalogi .Popatrz jaki super hotel! Ma pięć ba senów i jeden ze sztuczną falą! O, a tutaj na plażę się zjeżdża windą! I tak sobie przeglądamy i zaznaczamy to, co nam się podoba i na co nas stać. Czy macie tak samo ? bo potem siadamy do komputera i szukamy tych hoteli na Google, starając się znaleźć jakieś opinie na ich temat i czytamy zawężając wybór, a w brzuchu to uczucie ciepła i błogości jest coraz wyraźniejsze. A kiedy już wybierzemy, to załatwiamy urlopy, kupujemy olejki do opalania itd. i zamawiamy! Nareszcie! I teraz to już jest nam całkiem błogo i dobrze. Zwykle jest tak, że do wyjazdu zostaje 2 czy 3 miesiące i jestem skłonny założyć się znowu, że każdego dnia, który upłynie pomiędzy zamówieniem wczasów a wyjazdem, każdego dnia będziecie myśleli o wczasach chociaż przez jedną sekundę! Czy mam rację ? Będą takie momenty w których będzie nam źle, albo nas ktoś niemiłosiernie zdenerwuje w pracy… ale to nic…. :) bo niedługo jedziemy na wczasy i jakoś to przecież wytrzymamy :) Czy ktoś z Was miał kiedyś takie odczucia ? Na pewno! Mówię Wam to nie bez powodu przy literce G (cel), bo okazuje się, że na świecie więcej ludzi poświęca zdecydowanie dłuższy czas na zaplanowanie 1 tygodnia wakacji, niż na zaplanowanie 1 roku swojego życia!!! Jak wielu ludzi myślicie siadło w grudniu lub styczniu, zrobiło dzbanek kawy, wzięło żonę, męża, kochaną osobę pod rękę i powiedziało – chodź kochanie. Siądziemy na 3 godzinki i zaplanujemy szczegółowo nasz następny rok… Możecie zgadywać, ale to mikra liczba. Mniej niż 10% z 1 %! Tylko 10 osób na tysiąc! Mówimy tutaj o jednym roku życia… A jak myślicie, ile osób zaplanowało swoje całe życie ? Większość w ogóle… większość żyje przez cały czas dokładnie takim samym rytmem i będzie tak żyła, dopóki nie wydarzy się coś, co wybije ich z tej stagnacji… Większość ludzi nie żyje pełnia posiadanego w sobie potencjału. My coachowie pomagamy ludziom wyznaczyć głęboki, znaczący, ekscytujący, podniecający ich cel w życiu i do niego dotrzeć. Cel, który ich pociąga i nakręca do działania. Potem dochodzimy do kolejnej litery – R.
Za tydzień podzielę się z Wami interpretacją R, O i W :)
Komentarze (2)
Kategoria
coaching



