Pytania odkrywające i rozbrajające ograniczające przekonania
 Oceń wpis
   

 

 
 
 
 
 
 „Przekonanie jest nie tylko myślą, którą umysł posiada, to myśl, która posiadła umysł.” – Robert Oxton Bolt (tłum. własne)
 
“A belief is not merely an idea the mind possesses, it is an idea that possesses the
mind.” - Robert Oxton Bolt
 
Byron Katie, autorka bestsellera „Kochaj co jest” („Loving what is”), spotkała się raz z mężczyzną, który odsiadywał wyrok dożywocia za zamordowanie swojej żony. Autorka zapytała mężczyznę „O czym myślałeś, kiedy posunąłeś się do działania, które sprawiło, że znalazłeś się w tym miejscu?” Skazaniec odpowiedział, że myślał, że żona go nie kocha. Wtedy Katie zadała mu pytanie „Czy to była prawda?”.
Dziesięć minut dyskusji ujawniło, że tak naprawdę żona kochała tego mężczyznę. Do tragedii doprowadziły bolesne myśli i przekonania. Kiedy podczas tej rozmowy skazaniec uświadomił to sobie, niestety było już za późno.
Nie mam zamiaru was dołować, chodzi mi o to, żebyście podążyli za moim tokiem myślenia. Całe szczęście, dla większości z nas, następstwa naszych bezpodstawnych przemyśleń i wdrażania ich w życie, nie są tak bardzo brzemienne w skutki. Niestety, tego typu działania, wynikające z nieprawdziwych przekonań, zwykle działają mocno na naszą niekorzyść.
Przekonania są często oparte raczej na emocjach niż na faktach i kiedy posiadamy takie przekonanie, mamy tendencję do szukania i dostrzegania pozornych faktów, które jeszcze mocniej wzmacniają te przekonania. Teraz, czy oznacza to, że wszystkie nasze przekonania są niepotwierdzone ? Oczywiście, że nie. Oznacza to jedynie tyle, że kiedy poddamy nasze przekonania próbie i je zgłębimy, niektóre z nich są bezzasadne, przeterminowane czy wstrzymujące nas przed tym kim jesteśmy tak naprawdę i kim chcielibyśmy być. Podsumowując, przekonania to zwykłe myśli, które w odniesieniu do naszego osobistego rozwoju mogą być wsparciem albo hamulcem. Na szczęście wiemy, że przekonania nie muszą być stałe i możemy je modelować aby wspierały nas lub naszych klientów, wzmacniać dobre przekonania lub je tworzyć w słusznym celu.
Poniżej kilka pytań, które pomogą Wam odkrywać i niszczyć ograniczające przekonania:
 
1.       Co mnie powstrzymuje przed życiem w taki sposób, w jaki chciałbym naprawdę ?
2.       W którym miejscu wyznaczyłem linię rozgraniczającą to co jest możliwe od niemożliwego? Co uważam za niemożliwe do osiągnięcia w moim życiu ? Co sobie wmawiam, że jest poza moim zasięgiem?
3.       Skąd pochodzi takie przekonanie ? Kto mi je podsunął ? Od kogo je podłapałem?
4.     Czy to przekonanie jest prawdziwe? Skąd wiem, że opiera się ono na faktach? Czy to naprawdę, naprawdę jest rzeczywiste ?
5.       Z jakich aspektów mojego życia zrezygnowałem? O co się boję prosić? Czego nie oczekuję od innych ? Czemu boję się stawić czoło?
6.       Czy ta myśl mnie wzmacnia, czy osłabia?
7.       Co najgorszego mogłoby się stać? Co najprawdopodobniej się wydarzy?
8.       Ile dziennie kosztuje mnie posiadanie tego przekonania? Jakie są konsekwencje dla mojego życia posiadania tego przekonania? Jak to wpływa na tych, których kocham?
9.       Co mnie ominęło w życiu do tej pory przez to przekonanie? Jakiego bólu i jakich frustracji doświadczyłem?
10.   W jaki sposób to przekonanie wydaje ci się śmieszne lub absurdalne?
11.   Jakie przekonania chcę zmienić? Jakie przekonania warto by było zmienić?
12.   Jaki będzie długoterminowy skutek, jeżeli nie porzucę tego przekonania w tej chwili? Ile mnie to będzie kosztować przez następne 2,5,10 lat? (emocjonalnie? W aspekcie poczucia mojej wartości? Finansowo? W relacjach z ludźmi na których mi zależy najbardziej?) Jak się w związku z tym czuję?
13.   Jeśli się zmienię, jak się będę wtedy czuł sam ze sobą? Jak duży rozmach mogę temu nadać ?
14.   Jakie inne rzeczy mógłbym osiągnąć gdyby zmiana rozpoczęła się już teraz? Jak będzie się czułą moja rodzina i przyjaciele?
15.   Jakie są powody ku temu, żeby dokonać zmiany natychmiast? Jak bardzo będę szczęśliwy po dokonaniu zmiany?
16.   Co powoduje, że chcę teraz dokonać tej zmiany ?
17.   Co jest dla mnie budujące w nowym przekonaniu? Jakie kroki podejmę jeśli w nie uwierzę? Co zrobię inaczej? Do czego jeszcze będę zdolny?
 
Jak tylko dotychczasowe osłabiające nas przekonanie osłabnie, starajcie sobie codziennie, tygodniami powtarzać przeciwną, wzmacniającą myśl i inne wzmacniające stwierdzenia. Po wydobyciu wzmacniającej nas myśli, zachowuj się jak gdyby, tak jak gdyby to była prawda. Bardzo ważne, równoległe ćwiczenie do tej czynności jest to, żeby z celowo znaleźć dowód na to, że Twoje nowe, wzmacniające cię przekonanie jest prawdziwe. Możecie poszukać np. historii czy przykładów ludzi, którzy zachowują się i żyją zgodnie z takim przekonaniem, szczególnie ludzi w pewnych aspektach podobnych do was i ograniczeniach, które na siebie narzucili.
 

                                                                                                   

                                                                                     

Komentarze (0)
Określ swój właściwy Cel Życiowy
 Oceń wpis
   

 

„Celem życia jest celowe życie” – Robert Byrne ("The purpose of Life is a life of purpose")
 
Podczas sesji life coachingu, ale również w dalszych etapach executive coachingu przychodzi nam coachom pracować z klientami nad hierarchią wartości, kołem życia i ogólnie rzecz biorąc wypracowywaniem i skłanianiem osoby coachowanej do zagłębiania się w sprawy, które spowodują pewnego rodzaju nagromadzenie tematów, które są ważne i warto byłoby nad nimi popracować coachingowo. Często są to tematy, które przez długi czas były ukryte, tłumione, albo po prostu pozostawały poza granicami świadomości, a w procesie coachingu zostają ujawniane. Czasem sięgam też do pytań, które mają za zadanie ujawnienie i wydobycie na światło dzienne prawdziwego Celu Życiowego, który każdy z nas z całą pewnością posiada. Mam nadzieję, że zastanawialiście się kiedyś nad Celem Waszego Życia. Wg mnie można go w zasadzie uprościć dla wszystkich :) Mówiąc więc najprościej - wybierajmy takie "Cele Życia", które sprawiają nam przyjemność i czynią życie radosnym. Ustalanie naszego Celu Życia, to de facto ćwiczenie w którym musimy sobie odpowiedzieć na pytanie – co sprawia nam przyjemność? Wszyscy różnimy się od siebie w pewnych aspektach i tak samo różne dla nas będą rzeczy i czynności sprawiające nam radość, a zależą przede wszystkim po prostu od tego, kim jesteśmy.
Poniżej 15 i więcej :) pytań coachingowych, które wspierają w ustaleniu naszego Celu Życia – pisanego wielkimi literami. Zaliczam tą 15-tkę do 50 bezwzględnie koniecznych pytań, które powinniśmy zadać sobie przed śmiercią :)
1. Co dla mnie oznacza żyć pełnią życia?
2. Jakie wspomnienia sprawiają, że czuję radość ? Co takiego robiłem w przeszłości, co wypełniało mnie optymizmem, dobrymi emocjami, wzbudzało pozytywne reakcje?
3. O czym lubię rozmawiać ? Co uwalnia moją kreatywność ? Jakie główne cechy charakteru sprawiają, kiedy je wykorzystuję, że cieszę się z bycia samym sobą ? Jakiego typu osobą jestem w chwilach, które uważam za wyjątkowe ? Jakie są moje silne strony i jakie posiadam talenty?
4. Jakie są 3 najbardziej cenione i podziwiane przeze mnie cechy u innych ludzi?
5. Jakie epitafium, tylko jedno zdanie, chciałbym zobaczyć na moim nagrobku – takie, które oddawałoby istotę tego kim byłem w życiu?
6. Jakie były moje marzenia, kiedy byłem młodszy?
7. Jaki jest prawdziwy cel mojego życia ? Co chciałbym zobaczyć jako dokonane przeze mnie, kiedy będąc starszym człowiekiem, spojrzę wstecz ? Czego żałowałbym, że nie spróbowałem zrobić?
8. Co jest w tej chwili rzeczą, której najbardziej brakuje mi w życiu ? Jakie jest moje najskrytsze marzenie?
9. Jeśli miałbym wybrać jedno i tylko jedno doświadczenie, które sprawia, że życie ma sens… co to by było ? Jaki jest idealny scenariusz dla mnie, Kidy tego doświadczam ? (Opisz to dokładnie). Co czuję w chwili opisywania tego wydarzenia ? Jakie odczuwam emocje ?
10. Co zrobiłbym, gdyby nie było żadnych ograniczeń i zakazów ? Gdybym pozwolił sobie na bycie dzikim i niezależnym, jakie decyzje bym podjął ? Co zrobiłbym, gdybym kochał siebie bezwarunkowo?
11. Co oznacza dla mnie sukces? Jak wygląda mój wymarzony styl życia? Jak wygląda mój idealny dzień?
12. Co mnie naprawdę pasjonuje? Co mnie ekscytuje?
13. Co takiego kocham robić tak bardzo, że mógłbym to robić za darmo? Co robiłbym, gdybym miał wystarczająco pieniędzy, żeby nie musieć pracować?
14. Kiedy żyję pełnią życia ? (w jakich sytuacjach, w obecności jakich osób)
15. Co sprawiło, że moje największe osiągnięcie postrzegam jako moje największe osiągnięcie ? Z drugiej strony, co sprawiło, że moje najgorsze doświadczenie życia określam w taki właśnie sposób ?

Ł.W.

 

                                                                                                   

                                                                                     

Komentarze (3)
Coaching blog - powrót Wieczorka
 Oceń wpis
   

Podobno tylko winni się tłumaczą, a że czuję się w pewien sposób winny, więc składam samokrytykę:

- tak, nie było mnie od września,

- tak, niczego nie pisałem i zawiodłem czytelników,

- stało się tak, bo układałem swoją własną rzeczywistość,

- postaram się nie zawieść Was ponownie.

Co się wydarzyło ? Zmieniłem pracę, udało mi się utrzymać w kręgu moich zainteresowań, czyli coachingu i rozwoju, szkoła dla coachów Noble Manhattan podpisała kontrakt partnerski z czołową firmą szkoleniową w Polsce Instytutem Rozwoju Biznesu i mam wreszcie zasoby, możliwości i pole do popisu :)

Zapraszam więc na stronę internetową www.noblemanhattan.pl i do oceny części, wykonanej również przeze mnie pracy. Być może niektórym wynagrodzi to wszystkie miesiące mojej nieobecności.

Komentarze (1)
5 wskazówek dla lepszego coachingu międzykulturowego
 Oceń wpis
   

 

 
Witam wszystkich gorąco po wakacyjnej przerwie! :) Mam nadzieje, że wypoczęliście i zregenerowaliście siły do dalszej pracy. Jako że podczas wakacji udało mi się poznać sporo osób z innych krajów i kultur, miałem okazję przemyśleć kwestie związane z coachingiem międzykulturowym. Jedno z pytań, jakie jest mi zadawane dość często jako międzynarodowemu coachowi brzmi – czy jest możliwe prowadzić coaching w więcej niż jednym języku? To większe wyzwanie niżby się mogło wydawać, niezależnie od poziomu płynności w języku innym niż nasz ojczysty. Coaching i terminologia rozwoju własnego zdarza się być wyspecjalizowana, posiada mocne naleciałości kultury anglosaskiej, a konkretniej Amerykańsko-Brytyjskiej. Jednakże, sprowadzanie tego problemu jedynie do kwestii językowych, było by zbyt proste. Lepszym pytaniem byłoby więc - w jaki sposób możemy zwiększyć nasze szanse na sukces w prowadzonym coachingu wielokulturowym, nawet jeżeli używamy języka który jest dla nas komfortowy? Poniżej przedstawiam pięć  głównych przemyśleń/rozwiązań, które wg mnie powinny pomóc w polepszeniu tego procesu.
 
1)     Nie umniejszaj różnic międzykulturowych
 
Eksperci wyróżniają kraje o niewielkiej odmienności kulturowej (Niemcy/Austria czy USA/Wielka Brytania) i te o wysokiej odmienności kulturowej (Szwecja/Brazylia czy Holandia/Japonia). Im większe różnice kulturowe, tym bardziej prawdopodobne jest, że doświadczymy nieporozumień międzykulturowych czy nawet konfliktu powstałego w związku z tymi różnicami. Zwykle jest to zbyt proste założenie, że jeżeli nasz Klient mówi tym samym językiem, oboje mamy na myśli dokładnie to samo, kiedy używamy np. słowa „stanowczy”. Jednak w różnych kulturowo krajach, może mieć to zupełnie inne znaczenie, od bardzo pozytywnej cechy przywódczej (w USA) do niepożądanej wady charakteru (w Japonii).
 
2)     Nie zrzucaj winy wyłącznie na kulturę danego narodu
 
To może brzmieć jako zupełna odwrotność do punktu 1wszego, ale istnieje różnica pomiędzy byciem wrażliwym na różnice kulturowe a naznaczaniem każdej pojawiającej się różnicy zdań, stylu bycia i zachowania jako odmienności kulturowej. Wielu biznesmanów z doświadczeniem międzynarodowym będzie miało liczne naleciałości z różnych kultur, odmiennych od tej z kraju ich pochodzenia. Nie polegajcie jedynie na modelach kulturowych panów Trompenaars czy Hofstede i nie postrzegajcie jednej osoby jako reprezentanta jego lub jej całej kultury narodowej.
 
3)     Bądź elastyczny w relacjach z innymi, ale bezwzględny dla samego siebie
 
Najbardziej oczywistymi różnicami kulturowymi są: pojmowanie czasu, tolerancja dla dwuznaczności oraz pojęcie statusu i celu. Ważne rozmowy biznesowe padały w trakcie wielokrotnie, bo jedna ze stron notorycznie się spóźniała na spotkania albo dlatego, że wszystkie najważniejsze decyzje były podejmowane poza salą spotkań. Niezależnie jednak od różnic w pojmowaniu punktualności, będziecie doceniani na całym świecie będąc coachem dotrzymującym złożonych wcześniej obietnic.
 
4)     „Nad-komunikuj”
 
Zdecydowanie lepiej jest powiedzie zbyt wiele, niż zostawić niedomówienia i zostać w rezultacie niezrozumianym. Nie wszystkie kultury są jednakowo gadatliwe, jednak w niektórych postrzega się jako nietakt i brak ogłady zadawanie pytań w celu doprecyzowania tego, co się właśnie usłyszało. Wyzwaniem w tym wypadku jest utrzymanie odpowiedniej dla danej osoby komunikacji, zarówno w aspekcie wyrażania danej informacji, jak również sposobie jej dostarczania (twarzą w twarz, przez telefon/skype, przez email, podczas długiej kolacji czy na polu golfowym). Pytajcie na samym początku o osobiste upodobania dotyczące prowadzenia sesji coachingowych i nadal pytajcie o to już w trakcie sesji.
 
5)     Bądź ciekawski i chętny do uczenia się
 
Przeczytanie o kulturze osoby którą będziecie coachowali, to bardzo ważny pierwszy krok, ale żadne przygotowanie, czytanie czy szkolenie, nie zabezpieczy nam wszystkich możliwości. Jedyna rzecz, jakiej możecie być pewni podczas coachingu międzykulturowego, brzmi – oczekuj nieoczekiwanego. W tym kontekście powiedziałbym, że najlepszym przygotowaniem ze wszystkich jest otwarcie swojej głowy i serca, być świadomym swoich własnych założeń, przekonań i preferencji i być gotowym wznieść się ponad nie podczas coachingu. Czego sobie i Wam serecznie życzę :)

   Ł.W.

Komentarze (1)
Wakacje
 Oceń wpis
   

Czekaliśmy, czekaliśmy i się doczekaliśmy :)

Na czas wakacji proponuję wszystkim jak największą dawkę odpoczynku. Niech to będzie dla Was czas na przemyślenia i realizację marzeń.

Proponuję też lekturę - w kontekście poprzedniego wpisu polecam wszyskim książki "Sekret", od wielu lat bestseller w światowych księgarniach. Otwiera oczy i umysł. Wystarczy spróbować zastosować :)

Tego samego autora bardziej biznesowa pozycja, ale bazująca na kwestiach opisanych w "Sekrecie" - "Odpowiedź" Johna Assarafa i Murray Smith. Dowiecie się z niej w jaki sposób założyć i prowadzić firmę, która odniesie sukces na rynku.

Obie bardzo w amerykańskim stylu, ale wiem, że wyciągniecie z nich na pewno wiele treści.

Na czas wakacyjny niniejszym zawieszam wpisy do bloga i "widzimy się" we wrześniu :)

 

Wszystkiego dobrego

Komentarze (0)
Coaching duchowy / Spiritual coaching
 Oceń wpis
   

 

W ostatni weekend miałem okazję pomyśleć trochę nad swoimi celami i kiedy to robiłem, przyszła mi do głowy taka myśl, że jedną z najważniejszych rzeczy, którą możemy my jako coachowie robić i pokazywać to naszym Klientom, to to, żeby żyć „lekko”.
Pisząc o „lekkim” życiu mam na myśli nie branie samych siebie zbyt poważnie, życie z elegancką prostotą, doświadczanie, dostrzeganie i uwalnianie otaczającego nas piękna, odpuszczanie zbędnego balastu i uwolnienie duchowości, która będzie nas w życiu wspierać i która jest natchnieniem wszystkiego wokoło.
Ostatnimi czasy mając okazję rozmawiać o coachingu, coraz częściej zahaczam o tematy duchowości, energii, prawa przyciągania, coachingu szamańskiego. To wszystko wymyka się jakiejkolwiek nauce, a jednak istnieje ponad wszelką wątpliwość i ma ogromny wpływ na nasze życia. Bez względu czy w to wierzymy, czy nie. Tylko że wiara, jak to mówią, czyni cuda.
Prowadziłem wiele rozmów z innymi coachami, którzy chcieli pogłębić swoją wiedzę w temacie coachingu duchowego. Postanowiłem więc tym razem podzielić się kilkoma przemyśleniami dotyczącymi właśnie tego rodzaju coachingu.
Coaching duchowy polega na podnoszeniu duchowej inteligencji zarówno u coacha, jak i u osoby coachowanej. Czym więc jest duchowa inteligencja ? Definicja, którą się posługuję brzmi następująco:
·         Samoświadomość – kim jestem, jakie są moje mocne i słabe strony? Co mnie nakręca, a co obniża moje zaangażowanie ?
·         Być wiedzionym przez wizję i wartości – ludzie inteligentni duchowo chcą służyć czemuś większemu, idei ważniejszej od nich samych.
·         Umiejętność stawania naprzeciw odmienności, przyjmowania jej i wykorzystania w mądry sposób. ”Znać swoje słabości, uczyć się na własnych błędach.”
·         Posiadanie podejścia holistycznego – dostrzeganie w jaki sposób rzeczy i sytuacje łączą się ze sobą.
·         Tolerancja, a wręczi czczenie odmienności. „Osoba, która jest taka sama jak ja nie ma mnie nic do nauczenia, z kolei osoba, która jest odmienna, jest moim nauczycielem.”
·         Niezależność – umiejętność stawania przeciwko tłumowi, kiedy idea tłumu kłóci się z naszymi wartościami.
·         Umiejętność i chęć ciągłego zadawania pytań – dociekanie jak małe dzieci sedna spraw poprzez odwagę zadawania pytania „dlaczego?”.
·         Współczucie i nie szkodzenie innym.
·         Umiejętność powstrzymywania się od pewnych zachowań i zachcianek.
·         Wolność w byciu spontaniczność i elastyczności działania – pasja do tego aby być, wiedzieć, bawić się, być wolnym – jakość życia chwilą, bycie zawsze „tu i teraz”.
Mam nadzieję, że powyższe stwierdzenia będą w stanie wytłumaczyć co rozumiem przez coaching duchowy. Zaczynam od siebie i pracuję nad tym z moimi klientami. Mam przekonanie, że jakikolwiek temat nie zostałby wybrany w coachingu, w rezultacie sprowadza się on do tych wyższych wartości, duchowości, równowagi życiowej itd. Niezależnie czy to life czy executive coaching…
Miłego i słonecznego weekendu dla wszystkich.
Komentarze (4)
Modele coachingowe - cz 2 z 2
 Oceń wpis
   

 

R – rzeczywistość
Nasza rzeczywistość opiera się na naszych przekonaniach. A nasze przekonania muszą być solidne. Są jak stół. Mają nogi, które pozwalają im stać i trzymać się dzielnie, na których się opierają. Coachowie zagłębiają się w te przekonania i sprawdzają każdą z takich nóg po kolei, żeby sprawdzić ile prawdy jest w takim przekonaniu. Czasami okazuje się jednak, że te solidne wcześniej przekonania znikają jak przekłuta bańka mydlana, albo chmura dymu, którą rozwiał wiatr… Dam wam przykład.
Jak wielu z was ma dzieci w wieku poniżej 10 roku życia ? Ja sam mam dwójkę, Antosia 4 lata i 3 miesiące i Zosię, rok i 2 miesiące. Reszta z was, którzy nie mają dzieci – zapewne wiecie jak wyglądają dzieci ? :) Takie, niewielkie, wiecznie krzycce i błąkają się między nogami :) Pytanie więc następujące – kto, jak większość dzieci poniżej 10 roku życia wierzy, przychodzi i przynosi prezenty 6 grudnia ? Oczywiście Święty Mikołaj ! :) A dlaczego wierzą w to i są święcie przekonane, że tak właśnie jest ? ano pobawmy się w detektywa i popatrzmy na te 4 nogi od stołu Św. Mikołaja…
Po 1wsze – dwie najważniejsze w ich życiu osoby, osoby, które nigdy, przenigdy by ich nie okłamały powiedziały im, że Mikołaj przychodzi i przynosi prezenty… Dwie absolutnie najważniejsze osoby, które są zawsze przy nich, kiedy dzieje się coś złego lub fantastycznego, które się opiekują nimi i dbają o nie, kochają nad życie. Te osoby powiedziały im, że Mikołaj przyjdzie :) Musi więc być to prawda!
Po 2gie – wszyscy ich rwieśnicy w przedszkolach, szkołach, na podwórku, u znajomych mówia im to samo – Mikołaj przychodzi! Mikołaj Przychodzi! Ja dostanę piłkę! A ja klocki Lego z Ben Tena! Ja napisałem list i wysłałem go do Laponii! ...A ja na Grenlandię!... Przyznajcie się moi mili, ilu z Was pomagało pisać listy do Mikołaja swoim dzieciom ?... a więc właśnie... Wszyscy koledzy na około mówią więc, że Mikołaj przychodzi. Musi być to prawda!
Po 3cie – jedziecie do miasta, na zakupy, idziecie na spacer… a od początku listopada, kiedy tylko jest po Wszystkich Świętych, w każdym sklepie i na każdej wystawie, na każdym niemal rogu uśmiecha się do nas Mikołaj, leżą opakowane prezenty. W radio, telewizji, wszędzie Mikołaje. Nawet Coca-Cola ma swojego Mikołaja w telewizji. Jest wszędzie, musi więc to być prawda!
I po 4te – pamiętają zeszły rok. Kładli się spać w swoim pokoju, a kiedy się budzili… WHOOOOOAAAAA!!! Prezenty są wszędzie!!! Niektórzy zostawiają też Mikołajowi szklaneczkę mleka, albo czegoś mocniejszego (to zależy od upodobań Mikołaja i sam znam takiego jednego, który nie pogardzi dobrą whisky zamiast cienkiego mleka :) ) i ciasteczko. Mleko znika, ciasteczko zjedzone, prezenty leżą, musiał być tu Mikołaj! To szczera prawda!
Mamy więc 4 nogi od stołu…
Każdy Coach bada dokładnie te nogi i tym samym, kiedy okazuje się, że to wszystko mistyfikacja, że siostra którą rodzice kochali bardziej, fatum, które nad nami ciąży, łapiące się nas wciąż choroby, brak szczęścia do pieniędzy itd. są tylko i wyłącznie wytworem naszej wyobraźni… Jako Coach, jestem więc jak detektyw i zadajemy głębokie i szczegółowe pytania. A potem mamy O.
 
O – opcje
Tutaj pracujemy z Klientem i wyciągamy z niego coraz większą ilość pomysłów na realizację danego celu lub rozwiązanie jego problemu. Sprawdzamy wszystkie możliwe drogi wyjścia z danej sytuacji, pozbywając się uwarunkowań, które mogą być powiązane sztucznie z niektórymi rozwiązaniami. Robimy to po to, żeby w przygotować się do opracowania dalszego planu działania.
 
W – krok naprzód
To plan działania klienta, nasz action plan. Sposób na osiągnięcie upragnionego celu z wykorzystaniem wypracowanych wcześniej opcji. Wszystko to, co teraz nasz klient zrobi, posiadając całą tą wiedzę na zewnątrz, w swoim polu widzenia.
 
Następnie pracujemy z nimi dalej, jak w opowieści o zaginionym koniu pilnujemy, żeby parli do celu i nie zbaczali z obranej przez siebie ścieżki. Jako ludzie mamy tendencje do wspaniałych planów, ale z ich realizacją jest już kiepsko. Jak to mówią, dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane…
Ilu z Was podejmowało w Nowym roku postanowienia na kolejny rok ? siadamy wtedy w fotelu czy na kanapie i podejmujemy decyzje – TAK! W tym roku na pewno schudnę! W zeszłym się nie powiodło, ale w tym roku, to już z całą pewnością się uda. Będę chodził na siłownię… codziennie! I będę wstawał wcześnie rano i biegał przed śniadaniem! A, i jeszcze nie zapomnijmy o basenie i dobrze zbilansowanych posiłkach. I zaczynamy, stajemy w blokach startowych, koncentrujemy się, ruszamy i…… po dwóch tygodniach zbaczamy z celu. Coś nas rozprasza, zapominamy, mamy inne rzeczy na głowie, jest nam samym ciężko itp…
Coach pracuje z taką osobą i jest z nią ramię w ramię czuwając, żeby obrana droga doprowadziła klienta do celu.
 
Jakie jeszcze mamy modele coachingowe ? Jest ich wiele, z mojej wiedzy wynika, że rozpoznawalnych na świecie jest ok. 18. Niektóre z nich są bardziej ogólne, jak TGROW, a niektóre specyficzne i dotyczą wyłącznie pracy w biznesie, nad zrzucaniem wagi, finansami, uczuciami itp. Mamy więc np. IDEAL, CIRCLE, CONTEXT, ACHIEVE, DECODER, OSKAR, 5QF itd. Itp. Wiele z nich zostało opracowanych przez Noble Manhattan I nasza konkurencja z nich czasem korzysta. Ale to dobrze, bo przynajmniej mamy pewność, że mają dobrej jakości materiały :)
Wyobraźcie sobie, że jesteście najlepszym cieślą w Polsce. Jesteście fachowcami, którzy są w stanie wykonać każdą możliwą pracę, jaką wam zlecą, byle wiązała się z drewnem. A teraz wyobraźcie sobie, że skradli wam wszystkie narzędzia. Bez tych narzędzi nie zrobicie nic. Macie koncept jak wykonać daną pracę w głowie, ale nie macie tego jak zrobić. Gdyby jednak wasze narzędzia się odnalazły, w zależności od tego jaką pracę musicie wykonać, bierzecie narzędzia numer 23, 46 i 231, pakujecie do torby i idziecie wykonać swoją pracę, tworząc arcydzieło.
Modele coachingowe to są narzędzia coacha. Jedyna różnica jest taka, że jedynym, kto może nam je ukraść, jest jeden bardzo nielubiany Niemiec o nazwisku Alzheimer. Narzędzia nasze są bowiem w naszych głowach i kiedy przychodzi do nas klient i zwraca się do nas z określonym tematem, możemy wybrać wśród tych narzędzi i je zastosować dla jak najlepszego efektu.
Komentarze (1)
Modele coachingowe - cz.1 z 2
 Oceń wpis
   

 

Jak coachowie docierają do naszych prawdziwych, ukrytych wewnątrz wartości i jak to robią?
Używają narzędzi nazywanych modelami coachingowymi. Pozwólcie, że dam Wam przykład takiego modelu, który w Noble Manhattan nazywamy T.G.R.O.W. Model też czasami określany jest jako I.G.R.O.W., albo po prostu G.R.O.W. Jest to najpopularniejszy model coachingowy na świecie i można go stosować ogólnie, czyli w każdej sytuacji i do każdego problemu bądź celu. Litery w słowie (I.)T.G.R.O.W. mają swoje znaczenia i tak:
 
I – issue, czyli problem lub T – topic, czyli temat
G – goal, czyli cel
R – reality, czyli rzeczywistość
O – options, czyli opcje
W – way forward, czyli krok naprzód (plan działania)
 
(I) lub T - problem lub temat
Dotyczy tego czego będzie dotyczyła sesja coachingowa: zdrowia, pieniędzy, rodziny, kariery, finansów, emerytury, podróży, dzieci, seksu, rozwoju firmy itd. Niezależnie od tego czy mówimy o problemie, czy o celu do osiągnięcia, zawsze zaczynamy od jego określenia w taki sposób, aby był SMARTny, czyli szczegółowy, mierzalny, osiągalny, istotny i terminowy. Od jakiegoś czasu funkcjonuje nawet rozbudowana forma tej zasady, czyli SMART+ ER, gdzie dodano jeszcze E – ekscytujący i R (recorded) – zapisany. Kiedy więc przychodzi do nas Klient i zapytany o czym chciałby porozmawiać podczas sesji otrzymujemy odpowiedź – „chciałbym być bardziej szczęśliwy”, to jest to nasz temat, ale trzeba go przekonstruować razem z Klientem w formułę SMART lub SMARTER.
Przykładowe pytania:
 
G – cel
Pozwólcie, że zapytam. Jak wielu z Was było kiedykolwiek w życiu na wakacjach ? Choćby na niewielkim i krótkim urlopie, chociaż jeden dzień ? Śmiem zaryzykować, że wszyscy… Popatrzmy więc jak to się odbywa w moim przypadku, kiedy mm jechać na wakacje. Na samym początku wpada mi więc do głowy ten genialny pomysł, żeby pojechać na wczasy. Idę wic z tą sprawą do swojej kochanej żony i pytam – Kochanie, może pojechalibyśmy gdzieś na wakacje ? co Ty na to ? Za oknem jak zwykle pada i zimno, dawno nie byliśmy nigdzie, pracujemy ciężko… należy nam się też coś od życia, prawda ? I zaczynamy prowadzić tą dyskusję. Zastanawiamy się nad tym czy zostajemy w kraju, czy może jedziemy za granicę. Samochodem, czy samolotem ? W góry, czy nad morze ? Prawda ? Dalej, myślimy jak to sfinansować, czy z bieżących środków, czy może kartą kredytową, a może pożyczka lub jakaś lokata do rozwiązania, zastanawiamy się nad terminem, który pasowałby nam wszystkim. Dzieci mamy w wieku przed szkolnym, wic nie ma problemu z dostosowaniem się do Nich czasowo. I zaczynamy snuć i konkretyzować ten nasz wyjazd, a gdzieś tam we środku zaczyna nam się robić ciepło. Od tej chwili, kiedy tylko przechodzę koło jakiegoś biura podróży, to wchodzę, łapię ile się da katalogów i znoszę ich na kilogramy do domu i jak już uzbiera się wystarczający stos na stole, to robimy z zona dzbanek kawy i siadamy przy stole i przeglądamy te katalogi .Popatrz jaki super hotel! Ma pięć basenów i jeden ze sztuczną falą! O, a tutaj na plażę się zjeżdża windą! I tak sobie przeglądamy i zaznaczamy to, co nam się podoba i na co nas stać. Czy macie tak samo ? bo potem siadamy do komputera i szukamy tych hoteli na Google, starając się znaleźć jakieś opinie na ich temat i czytamy zawężając wybór, a w brzuchu to uczucie ciepła i błogości jest coraz wyraźniejsze. A kiedy już wybierzemy, to załatwiamy urlopy, kupujemy olejki do opalania itd. i zamawiamy! Nareszcie! I teraz to już jest nam całkiem błogo i dobrze. Zwykle jest tak, że do wyjazdu zostaje 2 czy 3 miesiące i jestem skłonny założyć się znowu, że każdego dnia, który upłynie pomiędzy zamówieniem wczasów a wyjazdem, każdego dnia będziecie myśleli o wczasach chociaż przez jedną sekundę! Czy mam rację ? Będą takie momenty w których będzie nam źle, albo nas ktoś niemiłosiernie zdenerwuje w pracy… ale to nic…. :) bo niedługo jedziemy na wczasy i jakoś to przecież wytrzymamy :) Czy ktoś z Was miał kiedyś takie odczucia ? Na pewno! Mówię Wam to nie bez powodu przy literce G (cel), bo okazuje się, że na świecie więcej ludzi poświęca zdecydowanie dłuższy czas na zaplanowanie 1 tygodnia wakacji, niż na zaplanowanie 1 roku swojego życia!!! Jak wielu ludzi myślicie siadło w grudniu lub styczniu, zrobiło dzbanek kawy, wzięło żonę, męża, kochaną osobę pod rękę i powiedziało – chodź kochanie. Siądziemy na 3 godzinki i zaplanujemy szczegółowo nasz następny rok… Możecie zgadywać, ale to mikra liczba. Mniej niż 10% z 1 %! Tylko 10 osób na tysiąc! Mówimy tutaj o jednym roku życia… A jak myślicie, ile osób zaplanowało swoje całe życie ? Większość w ogóle… większość żyje przez cały czas dokładnie takim samym rytmem i będzie tak żyła, dopóki nie wydarzy się coś, co wybije ich z tej stagnacji… Większość ludzi nie żyje pełnia posiadanego w sobie potencjału. My coachowie pomagamy ludziom wyznaczyć głęboki, znaczący, ekscytujący, podniecający ich cel w życiu i do niego dotrzeć. Cel, który ich pociąga i nakręca do działania. Potem dochodzimy do kolejnej litery – R.
 
Za tydzień podzielę się z Wami interpretacją R, O i W :)
Komentarze (2)
Wszystkiego najlepszego, kochane dzieciaki! :)
 Oceń wpis
   

Z okazji Dnia Dziecka, życzę Wam kochani milusińscy spełnienia wszystkich Waszych marzeń.

Jesteście najważniejsi na świecie.

Jesteście przyszłością i pępkiem świata.

Jesteście naszą nadzieją na lepsze jutro.

 

Antosiu i Zosiu - ja również kocham Was jak "cztery kule ziemskie", a nawet bardziej, bo jestem większy :) Moje dwa skarby i największe szczęścia...

 

Do wszystkich dorosłych - Wy też jesteście dziećmi i zawsze nimi będziecie dla Waszych rodziców. Pamiętajcie o tym i realizujcie swoje marzenia, bądźcie zawsze szczerzy i bezpośredni, nie bójcie się zadawać pytań.

 

"...Kochaj tak, jakby cię nigdy nikt nie zranił,

a tańcz tak, jakby nikt nie patrzył.

Śmiej się tak, jak tylko dzieci śmieją się.

Żyj tak, jakby tu było niebo..." - Miecz Szcześniak

Komentarze (1)
Efektywność coachingu i Unia Europejska
 Oceń wpis
   
 
 
W Unii Europejskiej, na poziomie projektów regionalnych wykorzystuje się coaching... Tak moi drodzy :)
Zostałem zaproszony w tym miesiącu, razem z Ewą Kucharską, która prowadzi w regionie wielkopolskim Coachingowe Grupy Wsparcia (w Kaliszu i Poznaniu), na zaprezentowanie podejścia do coachingu Noble Manhtattan Coaching przed międzynarodowym gremium wysokich rangą urędników z Unii Europejskiej. Okazuje sie, że w projekcie o wdzięcznej nazwie JOSEFIN - Joint SME Finance for Innovtion, wykorzystywany jest coaching jako wsparcie dla włacicieli i prezesów w grupie sektora MŚP, jako gwarancja do uzyskania zamierzonych efektów w innowacyjnych przedsięwzięciach prowadzonych przez te firmy. Unia i banki dają kredyty na przedsięwzięcia, a coaching jest gwarantem, który redukuje ryzyko związane z takim przedsięwzięciem. Miło, że nawet tak poważne instytucje jak Unia Europejska wierzą w coaching i realizują projekty z nim związane. W Polsce jak na razie projekt rozpoczyna się w województwie wielkopolskim (pod przewodnictwem Pana Jarosława Nowaka, Deputy Chairman WARP - Wielopolska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości) i całkiem możliwe, że zostanie przeniesiony na inne województwa...
Przygotowując się do wystąpienia stwierdziłem, że niezwykle istotną kwestią w ramach pokazywania coachingu jako takiego jest jego skuteczność.
Tak samo, jak w przypadku life coachingu, coach wspiera dążenie do celu obranego przez prezesów i właścicieli organizacji. Zmienia się tylko temat coachingu, choć często jest tak, że w pewnym momencie coach meandruje pomiędzy tematami stricte biznesowymi, a zupełnie osobistymi, które mogą przeszkadzać w osiąganiu pełnej efektywności w biznesie.
Coach w żadnym z tych przypadków nie jest i nie musi być specjalistą w dziedzinie określonej części życia, sporcie, danego przedsiębiorstwa czy obranego przedsięwzięcia, gwarantuje jednak, jak w historii z koniem Miltona Ericksona (patrz wpis Definicja Coachingu), że osoba coachowana będzie trzymała się obranej wcześniej drogi do celu i w rezultacie osiągnie go. W życiu, będąc coachem, nie musimy wiedzieć więcej od osoby którą coachujemy. Nie musimy być mądrzejsi, mieć za sobą małżeństw, własnych dzieci, rozwodu, wczasów na Mauritiusie czy zakupu przynajmniej 2 mieszkań, domu, posiadania basenu i prywatnego odrzutowca. Te doświadczenia z całą pewnością zwiększają za każdym razem naszą dojrzałość i nasze doświadczenia jako coachów i po prostu jako ludzi, ale są zupełnie inne od doświadczeń osób, które coachujemy. To, że ktoś przeszedł załamanie nerwowe, czy rozwód nie oznacza, że wyglądały one tak samo jak nasze. Nigdy nie jest tak, że były ku temu takie same przesłanki, że przebiegły tak samo, że toczyły się w tym samym kierunku, spowodowały takie same emocje i ślad w psychice, a w rezultacie zakończyły się tak samo. Jest nas na tym świecie ok. 9 miliardów i każdy z nas jest inną osobą. Dokładnie to samo jest w sporcie. Osoba będąca coachem złotego medalisty olimpijskiego nie musi sama byś złotym medalistą. Jakkolwiek coaching w sporcie różni się od tego życiowego czy biznesowego, to jest między nimi wiele analogii i zazębiających się technik. Gdybyśmy zawsze szukali osoby „bardziej” doświadczonej, to oznaczałoby, że liczba potencjalnych coachów byłaby bardzo niewielka – kto bowiem może coachować osobę, która zdobyła najwyższe osiągnięcia w danej dziedzinie, ale chce rozwijać się bardziej ? To samo dokładnie jest w przypadku firm i pracujących w nich menedżerów czy prezesów i właścicieli. Kto ma wiedzieć więcej i znać lepiej swoją firmę niż osoba, która ją założyła, przemyślała i latami prowadziła do stanu obecnego ? Nikt nie jest bardziej wykwalifikowany w tym temacie od samego właściciela czy prezesa tej konkrtnej firmy. Sęk w tym, że są oni osamotnieni w drodze rozwoju organizacji. Nawet jeżeli mają rodziny, to wspierają go one raczej na polu życiowym, nikt z najbliższych nie pomoże mu w sprawach biznesowych i rozwoju firmy. Często mówi się o „samotności prezesa”. I wynika ona nie tylko ze sfery braku wsparcia biznesowego ze strony rodziny, ale również i w samej firmie. Prezes czy właściciel jest uważany w firmie za osobę nieomylną, wiedzącą wszystko najlepiej, nie uchodzi więc mu pytać się kogokolwiek o wsparcie i rozmowę. Małe i średnie przedsiębiorstwa to sektor rynku w którym znajdziemy firmy o bardzo zróżnicowanych obrotach i zatrudnieniu. Firma, która ma obrót roczny rzędu 10 milionów, żeby przejść na poziom 11 milionów, musi dokonać znaczących zmian w funkcjonowaniu, zmian w myśleniu, podejściu do wielu spraw, podejmowania tysięcy decyzji, które kształtują jej dalszą rzeczywistość. Dlatego właśnie wsparcie coacha okazuje się tutaj nieocenionym elementem. A takich kolejnych poziomów na drodze osoby zarządzającej przedsiębiorstwem jest wiele i wejście na każdy kolejny stopień rozwoju organizacji niesie ze sobą kolejne zmiany i rewolucje. Jedyną stałą w rozwoju organizacji jest zmiana... – to chyba najbardziej znane słowa Petera Druckera.
Co pokazują nam badania prowadzone nad osobami związanymi z zarządzaniem biznesem, które korzystają na całym świecie z coachingu ?
 
W artykule opublikowanym na łamach portalu www.ekobiety.pl (http://www.ekobiety.pl/index.php?id=42,757,0,0,1,0), Agnieszka Przybysz przytacza badania i odwołuje się do swoich doświadczeń z coachingiem w organizacjach w następujący sposób:
 
„…Development Dimensions International przeprowadziło naukowe badania na temat tego jaki wpływ ma coaching na osoby korzystające z niego?
 
- 46 % ankietowanych, korzystających z coachingu: stwierdziła, że coaching ma wspaniały wpływ.
- 45% respondentów, korzystających z coachingu: stwierdziła, że coaching ma umiarkowany wpływ.
- 8% respondentów, korzystających z coachingu: stwierdziła, że coaching ma mały wpływ.
- 1% respondentów, korzystających z coachingu: stwierdziła, że coaching ma niewielki wpływ.
 
Reasumując zatem 91% osób korzystających z coachingu stwierdziła, że coaching miał wpływ na ich życie.
Z moich doświadczeń z klientami mogę potwierdzić bardzo wysoką skuteczność coachingu, która w wielu przypadkach jest 100 %, a nawet w opinii osób coachowanych przewyższa ich oczekiwania…”
 
Moje doświadczenia są bardzo podobne. Tak samo ma się sprawa wśród coachw których znam i z którymi rozmawiamy w tych tematach.
 
„…Na podstawie intensywnych badań przeprowadzonych przez Chartered Institute of Personnel and Development (CIPD) w 2005 następujące dane zostały ujawnione:
 
Powody, dla których firmy inwestują w coaching:
 
- poprawienie indywidualnych wyników - 78 %
- radzenie sobie ze słabymi wynikami - 30%
- poprawienie wydajności - 28%
- planowanie kariery i rozwoju osobistego -27%
- rozwijanie przyszłych pracowników wyższego szczebla - 26%
- utrzymanie klimatu kontynuacji uczenia się - poniżej 25%
- motywowanie pracowników - poniżej 25%
- przyspieszenie zmian organizacyjnych - poniżej 25%
- poprawienie zatrzymywania pracowników - poniżej 25%
- zmniejszenie kosztów wysyłania pracowników na zewnętrzne kursy - poniżej 25%
- pomoc w utrzymaniu równowagi między życiem rodzinnym, a pracą - poniżej 25%
- zaspokojenie zapotrzebowania na coaching ze strony pracowników - poniżej 25%
 
Badania wykazały również, że:
 
- 84% respondentów odnotowało, że coaching prowadzony przez bezpośrednich menedżerów był efektywny lub bardzo efektywny.
- 92% respondentów odnotowało, że coaching prowadzony przez zewnętrznych coachów był efektywny lub bardzo efektywny.
- 74% respondentów odnotowało, że nastąpi wzrost zastosowania coachingu przez menedżerów w następnych kilku latach ( 25% powiedziało, że pozostanie na takim samym poziomie)
- 36% respondentów odnotowało, że wzrośnie zapotrzebowanie na coaching przez zewnętrznych coachów w następnych kilku latach (51% powiedziało, że zostanie na takim samym poziomie) …”
 
Według informacji podanych przez Arthura Shirk’a z CTI "…Badania przeprowadzone przez Right Management Consultants z siedzibą w Philadelphia odkryły zwrot z inwestycji w doladrach amerykańskich wydanych na coaching menedżerski (executive coaching) prawie 600%. Menedżerowie zaangażowani w coaching odnotowali wzrost w efektywności, poprawieniu relacji z bezpośrednimi podwładnymi i kolegami oraz większą satysfakcję z pracy (Bolch 2001). Badania przeprowadzone przez Metrix Global na temat coachingu wśród firm z listy Fortune 500 odkryły 529% zwrotu z inwestycji z coachingu plus wiele niematerialnych korzyści…".
 
Więcej tego typu badań i zwrotów z inwestycji sięgających kilkuset % możecie znaleźć raporcie opublikowanych przez Noble Manhattan Coaching pod tytułem „Coaching w środowisku pracy” (zainteresowane osoby prośba o kontakt, z chęcią prześlę mailem w języku polskim lub angielskim) i w artykułach:
 
Komentarze (0)
1 | 2 | 3 |
Najnowsze komentarze
2012-02-18 18:37
monika222:
Modele coachingowe - cz 2 z 2
Zapraszam do zajrzenia na strony: www.sztukawina.pl oraz www.scottishhouse.pl coś dla koneserów[...]
2012-01-20 04:29
xyxyxyx:
Coaching blog - powrót Wieczorka
A Pan Wieczorek jak zwykle ściemnia - miał być blog a wyszła jak zawsze LIPA! Co z tym powrotem???
2011-09-29 09:51
moshpit1984:
Określ swój właściwy Cel Życiowy
Nie do końca ponieważ czasem trzeba się zagubić, aby się odnaleźć.
O mnie
Łukasz Wieczorek
Na stałe związany z Instytutem Rozwoju Biznesu gdzie pełni rolę Dyrektora ds. Rozwoju. Praktyk biznesu, ponad 10 lat w międzynarodowych korporacjach, wieloletni dyrektor sprzedaży i menedżer, uczeń Gerarda O'Donovana, coach, mąż i ojciec, zapaleniec. Zawsze do usług... lwieczorek@irb.pl
Archiwum
Rok 2011
Rok 2010